Wakacje (bez ograniczonej odpowiedzialności)

Kochani Nasi!


Nadszedł (nareszcie) tak wyczekiwany przez wszystkich czas - mamy wakacje, okres spotkań, szalonych pomysłów, odpoczynku, relaksu i swobody. Bez wiszących nad nami widm zadań domowych i sprawdzianów myślę, że czujemy się wreszcie wolni!



Liebster Blog Awards #1

Mała przerwa w "Wakacjach z o.o.", trochę czytania "o wszystkim i o niczym" (:
Zostałyśmy nominowane do Liebster Blog Awards.



Pierwsza nominacja naszego bloga, dziękujemy bardzo!
Wybrała nas Okej z bloga: Wielka Czwórka Przyjaciół Hogwartu

Na dole dodamy listę blogów, które nominowałyśmy my oraz pytania dla was. Mamy nadzieję, że będą ciekawe i odpowiadanie na nie sprawi przyjemność.

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (4) cz.2

Moi drodzy, bardzo się cieszę, że pomagacie blogu pożyć i opowiadaniu odżyć od nowa. Kolejna część "Wakacji z o.o.", mam nadzieję, że się spodoba. Obiecuję, że już ostatnia część pełna Thomasa, Victorii, Thomasa, Thomasa, Victorii i Victorii.... i Thomasa oraz Victorii. Nie będę ukrywać, lubię tą dwójkę i lubię ich pisać. To całkiem zabawne zajęcie wymyślać to wszystko i wybierać im jak mają się zachowywać i co mówić ((; 
Przypominam o podblogu bohaterów! Są już tam karty Es, Vicky, Nicka, Amy, Alexa, Thomasa... Z czasem dodamy więcej, ale nie chcemy wyprzedzać za bardzo fabuły. Jak macie pytania, lub chcecie się z nami czymś podzielić w ich prawie- zapraszamy do komentowania; w tej wersji bloga możecie komentować do woli.
Tutaj też możecie pisać swoje zdanie, jak chcecie coś skrytykować lub mi przekazać, śmiało ;)
Gwiazda



VICTORIA IV

Obudziłam się leżąc twarzą w stercie wypchanych pierzem poszewek, które były cholernie wygodne..
- Mamo, jesteś boska- wymruczałam bardziej do siebie, bo i tak mama by mnie nie usłyszała.
Ojej, jak miło, mama zmieniła mi pościel na świeżą i pachnącą… O nieee… muszę wstać do szkoły, pomyślałam jęcząc i przekręcając się na plecy, nadal z zamkniętymi oczami, zasłaniając twarz jedną z poduszek. Coś chropowatego przesunęło się po mojej twarzy i zapachniało ogniskiem. Zignorowałam to, ziewając sennie. Moim większym zmartwieniem było wstanie i pójście go tej cholernej szkoły. Jak ja nie lubię tej katowni, dobrze, że wczoraj ją spali…
I wtedy przypomniałam sobie wszystko, co wydarzyło się wczoraj.

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (4) cz.1

Żelki!
Kolejny rozdział wakacji z ograniczoną odpowiedzialnością. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Przypominamy o podblogu dla postaci tego opowiadania, zapraszamy serdecznie do czytania, zadawania pytań w komentarzach :)
Miłego czytania, 

Wasza Lady.


ESMERALDA IV

- O, rety – jęknęłam. – Czy to jest smok?
- No – potwierdził niedbale Nick.
- Czy to jest Złote Runo?
- No.
- Miecze?!
- No.
- O, kurna...
- No.
Jeśli kiedykolwiek mogłabym podsumować Nicolasa, zdecydowanie rzuciłabym słowo „no”.

Podblog dla bohaterów

Zakładamy bloga poświęconego bohaterom Wakacji z ograniczoną odpowiedzialnością!
Ci, którzy znali Fielgą Trujdzę wiedzą pewnie, o czym mowa.


Link do stronki na końcu posta.


Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (3) cz.2

Kochani, 
nie będę przedłużać....
W rozdziale: dużo Victorii, dużo Thomasa, dużo kłótni, dużo słabych żartów i dużo niespodzianek. Próbowaliście kogoś kiedyś zabić wzrokiem? No, to w tym rozdziale przekonacie się, że to możliwe.
Wasza Gwiazda ((;


ROWLLENS III

- Zatrzymaj samochód.
- Rowllens, daj spokój. Już zaraz dojeżdżamy- odrzekł Thomas wywracając oczami i ruchem głowy poprawiając sobie widoczność, bo czarne włosy opadały mu miejscami na czoło, tworząc coś w rodzaju grzywki, ale takiej o wiele za długiej.- Zostało nam… jakieś trzy godzinki.
Spodziewałam się takiej reakcji, więc przybrawszy obojętny wyraz twarzy spojrzałam znudzona w szybę przed sobą. Jednocześnie chwyciłam za hamulec ręczny i pociągnęłam go w górę. Zachowałam kamienną twarz, zadarłam dumnie głowę do góry i zacisnęłam usta, niewzruszona na to, że coś w aucie szczęknęło i możliwe, że zepsuło, kiedy pojazd z chorobliwym zgrzytnięciem zaczął zwalniać.

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (3) cz.1

Kochani!
Przepraszam, przez ogromny nawał pracy (koniec roku się zbliża, u mnie też wybór liceum, a moi nauczyciele chyba mają większe ambicje jeśli chodzi o moje oceny niż ja ;-;) nie mam a) weny b) czasu (!) przede wszystkim. Oczywiście postaram się, kiedy tylko będę mogła, coś nadrobić, ale... niestety, mój laptopik kojarzy mi się, przynajmniej na ten czas, z prezentacjami. 
Dziękuję Wam, że z nami jesteście. To strasznie motywujące :)
Miłego czytania!
Wasza NightLady ;*


ESMERALDA III

Nigdy, nigdy, ale to przenigdy nie spodziewałabym się, że będę goniona przez chore na ADHD przerośnięte kaczki. Przysięgam, prędzej bym stawiała na różowe byki.
- O cholera, Nick, co to kurde jest?!
Chłopak odwrócił się gwałtownie i wciągnął z sykiem powietrze.
- Gazu, gazu, gazu! – Chwycił mnie za rękę i pociągnął, zaczynając biec.
Nie miałam za dużo opcji - mogłam albo posłuchać Nicolasa, który będzie mi to wypominać do końca życia, że go posłuchałam, albo odmówić… i wtedy też będzie mi to wypominał do końca życia. W grę wchodziło jeszcze modlenie się, żeby mnie ktoś tam na górze przemienił w, powiedzmy, dmuchawca. Tak, to też było jakieś wyjście. I słowo „jakieś” nie zostało użyte przypadkowo.
© grabarz from WS | XX.