Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (10) cz.2

Żelki!
Powiem krótko i zwięźle!
Cieszcie się Wakacjami, tak rzadko są dodawane!
Wasza NightLady <3
PS. Przypominamy o poście-niespodziance, zachęcamy do przeczytania i zastanowienia się :)



Jak to się mówiło? Z deszczu pod rynnę.
Najpierw moja macocha, która sama w sobie była uosobieniem Belzebuby, zadań domowych i rodzynek w serniku razem wziętych, w dodatku mówiąca o rozwodzie. A teraz proszę bardzo – Vicky. Nawet nie wiem, co gorsze.
Ledwo otworzyłam usta, żeby jej to wytknąć (i przy okazji opowiedzieć o moich spostrzeżeniach dotyczących podobieństwa jej i ściany, to było wyborne!), ale potknęłam się o, cóż, własne nogi. Długie i bardzo fajne, ale jednak moje. Kto wymyślił potykanie się o własne nogi? W takich przypadkach jestem za karą separacji od Nutelli. Kategorycznie.
Mam to samo zdanie na temat... hm, czysto hipotetycznie, na przykład ZMUSZENIA BIEDNEGO DZIECKA NA OCZACH CAŁEJ WIDOWNI DO ROZMOWY ZE ZNIENAWIDZONĄ MACOCHĄ O ROZWODACH. Czysto hipotetycznie, oczywiście.


Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (10) cz.1

Dawno tego nie było, prawda, kochani?
Po dość długiej przerwie, ale jest. Najbliższe dwa (no, z tą częścią trzy) rozdziały należą do mnie, więc proszę spodziewać się ich w odstępie co najmniej półtora miesiąca. Nie no, żartuję :D Postaram się zrobić to jak najszybciej, ale jednocześnie żeby rozdziały były dobre jakościowo. Niemniej niestety najbliższy miesiąc mam zawalony występami (uroki udzielania się w szkolnym chórze). Zobaczymy, jak to będzie, ale naprawdę postaram się Was nie zaniedbać!
Rozdział nie należy do najdłuższych. Ale włożyłam w niego dużo mojego serduszka. Mam nadzieję, że będzie Wam odpowiadał <3
Wasza NightLady ;*
PS. UWAGA! Bardzo ważna sprawa, zachęcamy do zapoznania się z postem niżej (?) - możecie tak znaleźć coś interesującego. 

Wy wszyscy sobie żartujecie.

Ba, nie dość, że sobie żartujecie, to jeszcze wciągacie mnie w te swoje żałosne sztuczki. Wielkie dzięki, Vicky, za zabranie mnie do tego Turnieju.
- Zniknęła mi publiczność – chrząknęłam do stojącej obok dziewczyny z krwiście czerwonymi włosami, z którą byłam w drużynie. – Co to za pomysł, żeby nie było publiczności?
Niezręcznie czułam się z faktem, że, przypuszczalnie, oni widzą mnie, ale ja nie widzę ich. I to nawet samo w sobie nie było tragiczne. Setki razy występowałam z moimi układami tanecznymi przed publicznością, której nie widziałam, bo było za ciemno. No właśnie. Układami tanecznymi.
Wtedy przynajmniej wiedziałam, co robię.

Post-niespodzianka

Kochani nasi!

Od jakiegoś czasu byłyśmy dość często pytane o jedną rzecz. Dużo razy myślałyśmy nad nią dość poważnie, ale zawsze w jakiś sposób nam coś ze sobą kolidowało, nie mogłyśmy się
 za to porządnie wziąć.

Znalezione obrazy dla zapytania shock gif

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (9) cz.2

Teraz ja nawaliłam- trochę długo musieliście czekać, przepraszam. I nie mogę napisać "ale za to rozdział jest długi!", bo jak na moje poprzednie jest krótki. Jednak pojawia się tu ktoś, kogo dawno nie było i kogo raczej nikt z Was, ani sama Rowllens, nie spodziewaliście się spotkać.
Miłego czytania.
Gwiazda (:

I to dopiero można nazwać pozytywnym rozpoczęciem Turnieju.
Które nie trwało długo, bo nagle, nie wiadomo skąd… pojawiły się ściany. Cholera, brzmi jak psycho-horror. Ale spokojnie, to tylko obóz pełen magii. Wolałam się nie zastanawiać jakim cudem, ale w jednej chwili stałam, a raczej się schylałam po miecz, pomiędzy Norbertem a Esmeraldą, a w drugiej byłam sama. Esmeralda, która była tak blisko, że spokojnie mogłabym ją trącić łokciem w żebra, nagle rozpłynęła się w powietrzu i nie było jej widać… Zamiast tego zamknęli mnie w białym pudle bez wieczka… i nic się nie działo.

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (9) cz.1

Kochani!
Oto jest- dzień Turnieju. W tym rozdziale jest wszystko co się działo tuż przed pierwsza Plansza. Od rana do wejścia na Arenę. Czyli dlaczego nie powinno się robić zakładów u Amy i Johnny'ego, używać truskawkowych błyszczyków, o tym, że na Jamajce uczą biznesu i że jogurt mango z frytkami nie jest taki zły. Gwarantuję, że będzie ciekawie ((:
Miłego czytania, Wasza Gwiazda


Dziś był dzień Turnieju. Dziś przed całym obozem, z jedną lekcją szermierki za sobą, miałam wyjść na jakąś Planszę i nie dać się połamać, ośmieszyć i nie sprawić satysfakcji nikomu, kto myśli, że nie dam sobie rady.
Taki dzień, trzeba już dobrze zacząć, prawda? Więc idealną pobudką będzie ludzka kanapka składająca się z Es i Amy, hmm? Nie uważacie, że to pobudka wymarzona? Bo ja… że nie. I nie byłam zachwycona, kiedy z krainy snu wyrwał mnie wrzask Amy, a następnie jej łokieć na moich plecach.

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnościa (8) cz.2

Hej miśki, kolejny rozdział. 
Od razu mówię, że ten, następny, i jeszcze następny będą rozdziałami w narracji Rowllens. Jakoś tak się złożyło, że ja miałam fragmenty z początku Turnieju, a Lady z jego końca i łatwiej nam było też dopisać i coś wymyślić mi na początku, jej pod koniec. Dlatego cały IX rozdział, czyli początek Turnieju, będzie mój. Ale spokojnie. Narracja Es też będzie trzy razy pod rząd. A potem powinno wrócić do normy (:
Mam nadzieję, że dłuższy weekend mija wam kolorowo ;)
Wasza Gwiazda


Znudzona, patrzyłam się na Nicolasa okładającego mieczem manekin i pokazującego mi oraz Es ‘jak to powinno się robić’.
A nie prawda, tego tak wcale nie powinno się robić.

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (8) cz.1

Nie spodziewaliście się tego rozdziału dziś, co? Ha ha - niespodzianka. Inna sprawa, że pewnie nie spodziewaliście się go już wcale. Ale nie - oto kolejna część Wakacji z o.o.
Lady jest bardzo zarobiona. Przekazuję w jej imieniu Wam, że jest jej strasznie głupio, że tyle czekaliście i bardzo przeprasza. Ale ważne, że już jest! Postaramy się kolejne rozdziały dodawać częściej. Mam nadzieję, że nam wybaczycie i nadal będziecie nas czytać ((:
Miłego czytania ((:


Wiecie co? Jednak nienawidzę poranków.
Nie dość, że nie mam z kim pogadać (wszystko toto leży, chrapie, co za lenistwo i marnowanie czasu), to na dodatek najgorsze rzeczy stają się rano. Włączając w to poznanie Vicky. (Żartuję. Chociaż w sumie… znalazłoby się parę argumentów. I nieeee, na pewno nie znalazłoby się tam stwierdzenie: „Wciągnęła mnie w cholerę niebezpieczny turniej tylko dlatego, że siedziałam obok niej”. To stwierdzenie znajdzie się jako główna przyczyna uduszenia jej we śnie, jak mnie jeszcze dodatkowo zdenerwuje).
© grabarz from WS | XX.