Ha, i co? Spodziewaliście się narracji Es, bo tak długo czekaliście? Ha ha ha...! Niespodzianka!
Nie, dobra, darujmy biednej Lady te kawały o jej punktualności. Prawdziwym powodem opóźnienia jest praca- nie mam przez nią czasu na żadne wakacje. Ani moje, ani te. Cóż, na szczęście niedługo kończę (choć nie narzekam!)
Rozdział dłuższy i trochę pogmatwany czasowo. Victoria opisuje "dziś" to co się wydarzyło wczoraj, po powrocie od Jenny, przez nocne wydarzenia, aż po poranek. Mam nadzieję, że wszystko jest w miarę klarowne.
Dedykacja dla Was wszystkich ;) Dawno niczego nikomu nie dedykowałam, czas wrócić do tradycji, a głupio nie uwzględnić w niej cudownych ludzi, którzy nas czytają, komentują, razem z nami uczestniczą w tych wakacjach.
(Przypominamy o podblogu z kartami obozowymi wszystkich uczestników Obozu tych wakacji *z ograniczoną odpowiedzialnością*)
(Przypominamy o podblogu z kartami obozowymi wszystkich uczestników Obozu tych wakacji *z ograniczoną odpowiedzialnością*)
Gwiazda
ROWLLENS XIV
Dziś, około dziewiątej rano.
Około dziewiątej rano wyszłam z
Domku Hermesa i omal nie weszłam w jedną z kolumienek przy ganku. Ignorując
krzyk Amy najszybciej jak umiałam zbiegłam po schodkach. Nie zatrzymałam się
nawet, kiedy blondynka otworzyła na oścież okno, zrzucając przy tym doniczkę
pełną powbijanych na patyki papierków po słodyczach. Z furią odrzuciła na boki
zasłony i zaczęła mnie wołać, że mam się wracać.
- Victoria! - usłyszałam. -
Masz natychmiast tu wrócić, słyszysz mnie?! VICTORIA ROWLLENS!
