wtorek, 16 maja 2017

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (12) cz.2

Wiem, czekaliście długo... ale to wina mojego domowego internetu, a dokładniej jego braku. Jednak udało się, naprawili mi i oto jest- kolejny rozdział.
Zapraszam do czytania i komentowania!
Wasza Gwiazda

ROWLLENS XXII

Przez cały ranek zaczepiło mnie około dwustu osób (Es upierała się, że tylko cztery i mam nie narzekać) i z wyraźnym sarkazmem gratulowało występu. Cholerni kretyni, miałam ochotę każdemu przyłożyć, każdego skopać i pogryźć, ale moja kultura osobista pozwalała mi jedynie na Młodzieżowy Znak Pokoju, podtrzymywany jeszcze długo po tym, jak minęłam danego idiotę. Czytaj: dziś rano pół obozu obejrzało mój środkowy palec i usłyszało prawdopodobnie najoryginalniejsze wyzwiska mamrotane pod nosem, jakie było i będzie im dane w życiu usłyszeć.
Zawsze do usług.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (12) cz.1

Żelki!
Kolejny rozdział, coś pięknego! Jedyne, co mnie smuci, to to, ze zbliżamy się do momentu, a raczej czasu w Wakacjach, który jest dla mnie mocno depresyjny do pisania :") Ale! Nie o tym ((:
PS. Myślę, że mogę się Wam pochwalić- moja rola na teatrze została poszerzona, wiec jestem bardzo szczęśliwa.
Wasza NightLady


ESMERALDA XII

Popołudnie, I dzień Turnieju  

- Jeśli bogowie istnieją – powiedziałam do samej siebie – to niech pomogą znaleźć mi pieprzonego Felixa z pieprzoną komórką.
- A moim zdaniem za bardzo się przejmujesz – zauważyła Gabriela Shiron, klepiąc mnie po ramieniu. – Czy naprawdę nie chciałabyś zamienić tej bluzy na coś...
- Mniej zdzirowatego? – dopowiedziałam, uśmiechając się do niej. Bo, nie czarujmy się, mój ubiór bynajmniej nie był wzorem dla sióstr zakonnych. Ani w sumie dla nikogo.
- Miałam na myśli bardziej okrywającego, aczkolwiek no cóż. – Wzruszyła ramionami. – Skoro sama to tak określiłaś.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

BANANOWE URODZINY!

Co, staruchu, myślałaś, że zapomniałam? (Pff, po prostu tak późno wróciłam do domu :'))

Moi kochani, dzisiaj, w tym sławetnym dniu 24 kwietnia siedemnaście lat temu na świat (no, niestety) przyszła ta, którą na tym blogu nazywamy Gwiazdą, a ja, w moim prywatnym życiu, mogę nazywać przyjaciółką. 

Tak, pierdoło, o Ciebie chodzi. 

Znalezione obrazy dla zapytania bananas gif

sobota, 1 kwietnia 2017

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (11) cz.2

Dziś prima aprilis, jeden z moich ulubionych dni ((:
Z tej okazji rozdział liczący sobie z 25 stron. Powodzenia.


ROWLLENS XI

Czuję się świetnie.
Nie wiem, dlaczego mi nie wierzył.
Może to wina mówienia przez nos - brzmiałam jak Kaczor Donald na sterydach. A może tego, że wyglądałam tak, jakbym piła z jeziora pełnego krwi bez pomocy rąk; byłam w niej cała przy nosie i ustach.
Chłopak, który mnie niósł był rudy i bezlitosny. Trzymał mnie pewnie i mocno przed sobą. A ja jedyne co mogłam robić, to zasłaniać dłonią swoją dolną część twarzy. I się kłócić, oczywiście.
- Wykluczone- usłyszałam od Nicolasa.
Nicolas szedł obok uśmiechając się promiennie do każdego kwiatka i chmurki na niebie.

niedziela, 19 marca 2017

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (11) cz.1

Nawet nie wiem, co mam Wam powiedzieć. Ostatnio jest dla mnie dość trudny czas, dodatkowo, niestety, nie miałam tych rozdziałów poprawionych wcześniej. Mogę Was tylko przeprosić i pocieszyć, że dalsze rozdziały są w całości poprawione i na pewno nie będzie trzeba na nie tak długo czekać, tylko najpierw musimy do nich dotrzeć :) Z tym rozdziałem przyznaję, że niestety obie z Gwiazdą się zagapiłyśmy, ale w głównej mierze ja. Przepraszam Was najmocniej, jak tylko mogę, ale nie o to najbardziej chodzi. Postaramy się częściej wrzucać kolejne części- ale obie mamy sporo na głowie. Ale ja w nas wierzę!
~Wasza NightLady

- Vicky, wyjdź z tej szatni. Vicky.
Stałam sobie pod drzwiami do jednej z przebieralni razem z niezwykle uroczą blondyneczką i Courtney, powtarzając jak mantrę praktycznie to samo. Kiedy oficjalnie zakończono Turniej, moja koleżanka jako pierwsza wyszła z areny. A ja, jak tylko się uwolniłam od chodzącego za mną Alexa, pobiegłam za nią. Jeśli chciała się rzucić z ławki w szatni, to zamierzałam ją powstrzymać.
Zamierzałam. Bardzo adekwatne słowo. Bo, uwaga, zgadnijcie, co wymyśliła.
- Victoria Rowllens, otwórz te cholerne drzwi.
- Przebieram się – dobiegł do mnie mocno stłumiony, ale jednocześnie zdecydowany głos zza drzwi.
- Jakoś ci to wcześniej nie przeszkadzało – odparłam, równie stanowczo, i kopnęłam w drzwi. – Victoria! Zimno mi, chcę się ubrać w suche ciuchy, otwórz te głupie drzwi.
- Nie.

niedziela, 5 lutego 2017

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (10) cz.2

Żelki!
Powiem krótko i zwięźle!
Cieszcie się Wakacjami, tak rzadko są dodawane!
Wasza NightLady <3
PS. Przypominamy o poście-niespodziance, zachęcamy do przeczytania i zastanowienia się :)



Jak to się mówiło? Z deszczu pod rynnę.
Najpierw moja macocha, która sama w sobie była uosobieniem Belzebuby, zadań domowych i rodzynek w serniku razem wziętych, w dodatku mówiąca o rozwodzie. A teraz proszę bardzo – Vicky. Nawet nie wiem, co gorsze.
Ledwo otworzyłam usta, żeby jej to wytknąć (i przy okazji opowiedzieć o moich spostrzeżeniach dotyczących podobieństwa jej i ściany, to było wyborne!), ale potknęłam się o, cóż, własne nogi. Długie i bardzo fajne, ale jednak moje. Kto wymyślił potykanie się o własne nogi? W takich przypadkach jestem za karą separacji od Nutelli. Kategorycznie.
Mam to samo zdanie na temat... hm, czysto hipotetycznie, na przykład ZMUSZENIA BIEDNEGO DZIECKA NA OCZACH CAŁEJ WIDOWNI DO ROZMOWY ZE ZNIENAWIDZONĄ MACOCHĄ O ROZWODACH. Czysto hipotetycznie, oczywiście.


sobota, 7 stycznia 2017

Wakacje z ograniczoną odpowiedzialnością (10) cz.1

Dawno tego nie było, prawda, kochani?
Po dość długiej przerwie, ale jest. Najbliższe dwa (no, z tą częścią trzy) rozdziały należą do mnie, więc proszę spodziewać się ich w odstępie co najmniej półtora miesiąca. Nie no, żartuję :D Postaram się zrobić to jak najszybciej, ale jednocześnie żeby rozdziały były dobre jakościowo. Niemniej niestety najbliższy miesiąc mam zawalony występami (uroki udzielania się w szkolnym chórze). Zobaczymy, jak to będzie, ale naprawdę postaram się Was nie zaniedbać!
Rozdział nie należy do najdłuższych. Ale włożyłam w niego dużo mojego serduszka. Mam nadzieję, że będzie Wam odpowiadał <3
Wasza NightLady ;*
PS. UWAGA! Bardzo ważna sprawa, zachęcamy do zapoznania się z postem niżej (?) - możecie tak znaleźć coś interesującego. 

Wy wszyscy sobie żartujecie.

Ba, nie dość, że sobie żartujecie, to jeszcze wciągacie mnie w te swoje żałosne sztuczki. Wielkie dzięki, Vicky, za zabranie mnie do tego Turnieju.
- Zniknęła mi publiczność – chrząknęłam do stojącej obok dziewczyny z krwiście czerwonymi włosami, z którą byłam w drużynie. – Co to za pomysł, żeby nie było publiczności?
Niezręcznie czułam się z faktem, że, przypuszczalnie, oni widzą mnie, ale ja nie widzę ich. I to nawet samo w sobie nie było tragiczne. Setki razy występowałam z moimi układami tanecznymi przed publicznością, której nie widziałam, bo było za ciemno. No właśnie. Układami tanecznymi.
Wtedy przynajmniej wiedziałam, co robię.