Wakacje z o.o. (30)


Tak jak zapowiedziałam - kolejny rozdział!
Mam nadzieję, że umili Wam czas spędzony w domach ;)
Kolejny rozdział, 31, mam już gotowy. Wstawię niedługo, więc wypatrujcie!


ROWLLENS XXX

- Wiecie, kiedy śmiałam się z was, że zachowujecie się jak tajni agenci w wieku przedszkolaków… Myślałam, że tak jednak nie jest i tylko na takich wyglądacie.
- Coś ci nie pasuje, Rowllens? – Thomas uniósł brwi pytająco. – Nikt ci nie kazał tu siedzieć, możesz sobie iść.
Zgromiłam go spojrzeniem, przesuwając palcem gałązkę, która co chwila uderzała mnie w czoło.

Jeszcze żyję!

Kochani!
Mam nadzieje, że u Was wszystko dobrze. 

Szaleństwo wirusowe trwa i przy całym problemie, jakim jest ta sytuacja, mogę choć próbować znaleźć pozytywy. Jakie? Cóż, nie mam zajęć do Wielkanocy, a moi profesorowie raczej szybko nie opanują nauczania online, więc poza nauką własną mam muuuultum czasu. 
A co za tym idzie, kto wie... Może niedługo coś tu się pojawi?

Wakacje z o.o. (29)



Pisząc ten rozdział rozpisałam się i to aż za bardzo. Dlatego podzieliłam go na dwa. I dlatego następny jest gotowy, ale już tylko w połowie. A w obliczu sesji nie obiecuję go szybko, ale trzymajcie kciuki (: . 
Dziękuję Wam bardzo za komentarze. To jeden z głównych 'motywatorów' do dalszego publikowania. Jesteście niesamowici, że nadal to czytacie!
Gwiazda


ROWLLENS XXIX


Z ulgą oparłam się o ścianę, gdy zamknęłam za sobą drzwi wejściowe na Arenę, prowadzące do szatni. Cholera, miałam dosyć.
Choć rzucanie do celu i wywoływanie uśmiechu na twarzy Oscara pomogło, nadal czułam się nieswojo. Szczególnie, gdy ta uśmiechnięta blond buźka znikła i straciłam zajęcie, które skupiało moje myśli. W chwili zakończenia Turnieju znowu zostałam z nimi sama. A choć lęk i strach na planszy Aresa był sztucznie wywołany i nieuzasadniony, to i tak niesmak pozostał. Pomimo braku konkretnego punktu zapalnego- czegoś, co by ten lęk wywoływało, było moją faktyczną fobią, realnym lękiem, to doskonale zapamiętałam uczucie paniki, jakie wtedy mi towarzyszyło. Teraz dopiero się bałam. Bałam się, że nigdy tego nie zapomnę lub co gorsza, kiedyś faktycznie się tak poczuję.
- Victoria?
Odwróciłam głowę.

Wakacje z o.o. (28)


O jejku jejku jejku!
Wielkie wydarzenie- wstawiam rozdział!
Przede wszystkim, chcę podziękować za komentarze, które pojawiają się tu raz na jakiś czas. Gdyby nie one już dawno bym to rzuciła w głąb laptopa i tylko czasem wspominała. A tak to czuję się zobowiązana Wam też pokazać pomysł na to opowiadane jaki znam ja i co ja jeszcze wiem, czego nie zdążyłam napisać.
Rozdział jest najpewniej z dużą ilością błędów. Napisałam cały dziś, od zera, bo nienawidzę opisywać Turnieju i nigdy nie wiem jak. I nawet nie miałam siły sprawdzić.
Z dobrych wiadomości- kolejny rozdział mam gotowy, już od roku, w większej części. Dlatego nie jest taką blokadą jak ten, nie będzie mnie tak odstraszał.
Szczęśliwego Nowego Roku, kochani.
Gwiazda

ROWLLENS XXVIII

Nicolas po raz setny od początku tygodnia, tysięczny odkąd się znamy, a czterdziesty pięty od dzisiejszego poranka, spróbował na wszelki wypadek jeszcze raz sprawdzić, czy jak popatrzy na mnie wyjątkowo nienawistnie, to zniknę. Nie, nic z tego. Nadal siedziałam naprzeciwko włoskiego pomiotu szatana i uśmiechałam się mrużąc przy tym oczy.
- Mój penis, to moja sprawa.
Słysząc to, Amy dała widelcem znak, że chce coś powiedzieć, ale najpierw musi przełknąć pomidora. Nick zrobił minę, jakby miał się rozpłakać. Nic dziwnego – bo co niby Amy mogła mieć do powiedzenia po takim zdaniu? Też bym się bała.

Wakacje z o.o. (27)


Byłam gotowa zapomnieć o tym blogu i to porzucić, ale zobaczyłam te 7 komentarzy. I uznałam, że to nie fair wobec tych siedmiu (a może nawet więcej) osób, że ja znam zakończenie, a te osoby choć męczyły się z czytaniem tego nie. Dlatego nawet jak nie będę miała ochoty, cierpliwości czy też weny, żeby pisać to dalej, to wtedy po prostu z Lady opublikujemy post z "tak miało być", "ta postać miała zrobić to i tamto", "w tym rozdziale miało się wydarzyć to"... a razem z tym ciekawostki związane z powstawaniem tej historii i tworzeniem jej bohaterów.
Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze, wakacje mijają tak jak powinny mijać i nie zmagacie się z niczym.

Human Nizinny. Zapewniam cię, że kwestia Milosa jako maskotki Turnieju zostanie poruszona w opowiadaniu, za bardzo mi się to spodobało (za zgodą pomysło-twórczyni).

ROWLLENS XXVII

- O, Charles.
- O, Amy.
Amy popatrzyła się na chłopaka z politowaniem i fuknęła gniewnie, na znak dezaprobaty, że ją przedrzeźnia. Za to syn Zeusa uśmiechnął się szeroko, krzywo jak zawsze, po czym jak gdyby nigdy nic zamknął ją w uścisku swoich dobrze zbudowanych ramion.
- A weź, ludzie patrzą! – Udała obruszoną, ale gdy powitał ją buziakiem w policzek i wreszcie puścił, uśmiechnęła się dumnie. – Dawno się nie widzieliśmy, swoją drogą.
- Każda minuta opłakiwanie Carlosa była dla mnie jak godziny – wypalił syn Zeusa, na co blondi cmoknęła na znak zgody.

Wakacje z o.o. (26)


Rozdział, mam nadzieję, jest długi.
Nie chcę znów przepraszać, ani się tłumaczyć. Wstawiam kolejny dlatego, że przeczytałam komentarz pod ostatnim postem, który mi uświadomił, że ktoś tu jeszcze wchodzi. I nawet jeżeli jest to jedna osoba, to zasługuje ona na dowiedzenie się co dalej (: . Ja sama przyznaję, że straciłam głowę do pisania, ale gdy usiadłam do tego rozdziału, praktycznie napisanego rok temu już i przeczytałam o moich postaciach... Będę się starać motywować do wstawiania kolejnych rozdziałów. Nie traćcie nadziei. Jak przestanę pisać, wstawimy post-informację o tym.
Gwiazda


ROWLLENS XXVI

Jedno trzeba było przyznać mojej mamie. A nawet nie jedno... Po pierwsze- wściekała się bardzo, ale zawsze pamiętała, że jestem jej ukochaną córką i nikogo nie kocha tak jak mnie. (No bo jak mogłoby być inaczej, cholera, w końcu nie codziennie ma się kogoś takiego jak ja za córkę!...) A po drugie- że nikt nie umiał tak mnie ośmieszyć jako ona.
- No, no, Victoria. Nie wiedziałam, że śpisz w atłasie.
- A ja, że istnieją tak kuse majtki.
- A ja, że masz wszy - dodał Johnny, czytając etykietę szamponu przeciw wszom. - Powiedz mi, od jak dawna podkradasz mi ręcznik?

Wakacje z o.o. (25)


Dziękuję za Wasze ciepłe słowa w komentarzach. Niby to maleńka aktywność (adekwatna do mojej), ale nawet to potrafi bardzo zmotywować, żeby na chwilę odpalić starego laptopa i wrócić do tego porzuconego hobby, jakim było pisanie Wakacji.
Szczęśliwego Nowego Roku!

ROWLLENS XXV

- No siema - oznajmił Charles wciskając się pomiędzy mnie i Chase’a.
Omal nie wybił mi oka łokciem, kiedy stawiał przed sobą tackę z jedzeniem. A właściwie to jedzenie na tacce, bo więcej było jedzenia niż tacki. I to jakiego. Spaghetti, schabowy z ziemniakami, talerz surówek i dwie butelki coli, a pod pachą ściskał paczkę…kabanosów?
- Postanowiliśmy się przysiąść, żebyście nie siedzieli sami - wyjaśnił Christopher, który zdążył już dosiąść się obok Suzanne i Nicolasa, a teraz rozkładał przed sobą talerz z pierogami i jakaś warzywną paciają z ryżem
- Sami? - mruknęła Suze unosząc brwi i znacząco patrząc na swoje rodzeństwo i na mnie.
- Tak markotnie wyglądaliście, że aż nam się smutno zrobiło. – Charles posłał jej pełne współczucia spojrzenie i pokręcił głową. Wyglądał jakby to go naprawdę zasmuciło i jakby chciał przekazać Suzanne, że wspiera ją w tak trudnej sytuacji. – Ech, odkąd Esmeraldy tu z wami nie ma… Nic nie jest takie samo.
Spojrzałam na niego z politowaniem, prosząc, by nie robił z siebie jeszcze większego idioty.
- Esmeralda została uznana, nie umarła.
© grabarz from WS | XX.